Grupa naTemat

10 podpowiedzi jak nie zepsuć sobie wystąpienia

Jakiś czas temu opisałam kilka wskazówek, co warto robić kiedy występujemy publicznie. Zobacz tutaj Ale oprócz tego istnieje też cały zestaw wskazówek dotyczących tego, czego unikać. Moim zdaniem te drugie są ważniejsze. Są takie niezręczności czy niedopatrzenia, które potrafią przekreślić nawet najlepsze wystąpienie, i w "lekkiej" wersji po prostu będzie śmiesznie, a w wersji "pełnotłustej" będzie, niestety, wstyd.

1. Nie używaj gwary, regionalizmów czy innych słów spoza tzw. głównego rejestru. Wyrażenia ‘dialektowe’ dodają kolorytu Ślązakom, Kaszubom, Góralom, to ich tradycja i ich kultura…w ustach innych brzmią nie najlepiej. ‘Lubieć’, ‘oglądnąć’, ‘jeździj’ czy inne kwiatki brzęczą jak muchy latem w obórce. Zostawmy je tam gdzie nie o dbałość o język ojczysty chodzi.

2. Nie zjadaj końcówek, daj im wybrzmieć. Tam gdzie powinno być ‘ą’ słychać 'on' lub ‘om’ i nie mówię tu o buddyjskiej świątyni (omm, omm, omm) a o dużej scenie. I wychodzi z tego przykładowo: ‘jestem kobietom mondrom i lubie ksionżki’.

3. Nie przyjmuj postawy ‘na listek figowy’, nie garb się i nie krzyżuj rąk na klatce piersiowej Postawa zalękniona czy zamknięta osłabia twój kontakt z publicznością i wysyła komunikat, że nie czujesz się dobrze w miejscu, w którym jesteś. Odbiorca nie chce widzieć jak się męczysz, gdyż nie przyszedł na publiczne skazanie, a na wykład, który ma coś nowego do jego życia wnieść

4. Nie wybijaj rytmu krokami. W przód i w tył, w przód w tył… podczas wystąpienia. Rytmika usypia, a odbiorca ukołysany miarowym stukotem traci zainteresowanie wykładem i odpływa do krainy marzeń.

5. Nie zaczynaj od żartu, jeśli jesteś na początku swojej przygody z wystąpieniami. Żart ma to do siebie, że się nie udaje, gdy jesteśmy spięci. Taki żart brzmi raczej groteskowo niż zabawnie. Na żarty przyjdzie czas jak już poczujesz się pewniej.

6. Nie zaczynaj też od stwierdzenia, że bardzo się boisz albo, co dużo gorsze, że jesteś nieprzygotowany. Takie działanie może sprawić, że twój odbiorca zamiast słuchać tego, co masz do powiedzenia skupi się na wyszukiwaniu niedoskonałości w twojej prezentacji i nie tylko straci to, co istotne, ale i zapamięta to co było najmniej ważne, czyli drżące ręce czy zająknięcia.

7. Nie patrz w sufit czy podłogę. Jeśli jeszcze się uczysz nawiązywania kontaktu wzrokowego z publicznością znajdź kogoś, kto się do ciebie uśmiecha, zawsze ktoś taki jest, i mów do tej osoby. Ta strategia jest lepsza niż szukanie wsparcia ‘na górze’.

8. Nie mów żargonem jeśli twoi odbiorcy nie należą do twojej branży. Podczas pewnego wydarzenia dla kobiet słyszałam wystąpienie przedstawiciela dealera samochodowego, który miał opowiedzieć kobietom (i tu jest prawidłowe użycie słowa ‘kobietom’ czyli celownik liczby mnogiej. Nadrzędnik liczby pojedynczej to tylko i wyłącznie ‘kobietą’) na co warto zwracać uwagę podczas zakupu samochodu. Temat jest ważny i potrzebny, bo kupujemy samochody i chcemy kupować je dobrze. Niestety pan zupełnie nie wziął pod uwagę, że na sali nie ma mechaników, i zupełnie nie dostosował przekazu do odbiorcy. Efekt był taki, że większość osób wyszła (sama bym wyszła gdybym nie siedziała w pierwszym rzędzie) bo poziom wypowiedzi był na tyle techniczny, że po pierwszych kilku zdaniach miałam wrażenie, że słucham R2-D2 a nie człowieka z krwi i kości.

9. Nie przeciągaj. Jeśli publiczność ci się wymyka a stres coraz bardziej plącze język, skróć wypowiedź. Przeciągnięte wystąpienie nie pozostawia dobrych wspomnień ani u ciebie ani u odbiorcy. Jak śpiewał Grzegorz Markowski „Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść”. A ze sceny trzeba zejść zanim opustoszeją krzesła.

10. Nie przejmuj się powyższym, za bardzo, tylko mów – doskonal warsztat a reszta przyjdzie z czasem 

Ewa Hartman

Jeśli masz pytania, proszę napisz: kontakt@ewahartman.com
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj