Chcemy czy nie, Europy jaką znamy już nie ma... czyli słowo o mentalności globalnej

Jedną z cech poszukiwanych i wysoce cenionych przez wymagających pracodawców jest inteligencja międzykulturowa. Ludzie wielokulturowo empatyczni dużo łatwiej dostosowują się do nowych warunków, są elastyczni i znacznie bardziej odporni na stres, są otwarci na zmiany, potrafią sprawnie funkcjonować w grupie, a do tego są bardziej sprawczy.

Między innymi z tego powodu np. instytucje międzynarodowe stawiają inteligencję wielokulturową na równi z wykształceniem, a czasem nawet wyżej.

Przykładem przesunięcia środka ciężkości z edukacji na kompetencje jest formuła procesu rekrutacji na stanowiska urzędnicze do Instytucji Unii Europejskiej. Instytucje już dawno przestały sprawdzać wprost jaką kandydat ma wiedzę. Obecnie testów z pytaniami na temat prawa i polityki nie ma. Liczą się kompetencje, a wiedza jest sprawdzana przy okazji. I nie jest to wiedza faktologiczna, a umiejętność jej zastosowania w codziennej pracy – w praktyce. Od kandydata oczkuje się natomiast umiejętności pracy w grupie z poszanowaniem jej wielokulturowego charakteru, odporności na stres, gotowości do nauki, czy klarownego wypowiadania się w języku obcym. To są elementy kluczowe.

Te wszystkie cechy spotkałam i spotykam u osób o mentalności globalnej, czy to pracując na brytyjskiej uczelni czy w Komisji Europejskiej. Tożsamość takich osób nie zamyka się w granicach kultury, języka czy państwa. Te osoby eksplorują, czytają, zwiedzają, rozmawiają, jeżdżą. Zauważam też, że takie osoby znacznie mniej się boją, bo wiedzą, że powodzenie czy jego brak to zawsze rozwijające doświadczenie. Tym bardziej nie dziwi, że umiejętność pracy w otoczeniu międzynarodowym to jedna z najbardziej poszukiwanych kompetencji u kadry kierowniczej, bo przecież to ona ma nadawać ton i pokazywać kierunek. Tak przynajmniej podaje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, „Foresight kadr nowoczesnej gospodarki”(2009)

Mimo to inteligencja międzykulturowa to aspekt marginalizowany przez polskich rekruterów. Nawet podczas rekrutacji do firm o charakterze międzynarodowym takie wymaganie rzadko się pojawia.

Niedaleka przyszłość, jednak, jednych zmusi innych zmotywuje do poszerzenia tożsamości i myślenia w kategorii obywatela świata, rozwijania inteligencji międzykulturowej i wykorzystania jej w życiu. A powód ku temu jest jeden. Mieszamy się - poprzez spokojne wędrówki ludów, kryzysy migracyjne, poszukiwanie pracy bądź też miłości. Chcemy czy nie, nie wnikam w nastroje ostatnich dni, Europy, jaką znamy już nie ma. Dla tych, którzy zaprzeczą zmianie, wyprą się jej i odrzucą, nastaną czasy stresu i zgrozy. Tym, którzy zrozumieją jak żyć by czerpać, uczyć się i szanować będzie zwyczajnie lżej. Będziemy pracować, mieszkać i żyć w świecie o wielu wymiarach, który wypchnie na obrzeża tych, co sami ustawili wokół siebie zasieki.

A mentalność obywatela świata stanie się codziennością. Przynajmniej codziennością dla tych, którzy nie patrzą przez pryzmat granic a poprzez pryzmat możliwości.

Ewa Hartman

Jeśli masz pytania, proszę napisz: kontakt@ewahartman.com
Trwa ładowanie komentarzy...