Grupa naTemat

Nie wszystko złoto, co się świeci - czyli słowo o pierwszym wrażeniu.

Słyszałam ostatnio historię o dziewczynie, która na rozmowę kwalifikacyjną ubrała się tak pięknie, że rekrutujący ją pan (nie był to profesjonalny rekruter, a osoba, która akurat tego dnia była wolna) wręczył jej test sprawdzający wiedzę wraz z odpowiedziami. Wynik testu kandydatki okazał się zachwycający, więc szef z radością wręczył jej kontrakt.
Już wkrótce wszyscy zachodzili w głowę jak to się stało, że dziewczyna w rzeczonej firmie w ogóle pracuje. Łagodnie sprawę ujmując, jej kompetencje rozmijały się z potrzebami pracodawcy. Po krótkiej burzy mózgu, na dywaniku u szefa, pechowy rekruter opowiedział o niezwykłym wydarzeniu, które miało miejsce podczas rekrutacji.
Szef po okresie próbnym umowę z panią rozwiązał i więcej wyboru przyszłych pracowników, osobie do tematu nieprzygotowanej nie powierzył.
I choć kariera dziewczyny we wspomnianej firmie była krótka, to i tak miała miejsce. Tym samym inni kandydaci na stanowisko, pośród których z pewnością były osoby merytoryczne, wrócili do domu z kwitkiem.
Bo często zdarza się tak, że decyzja czy dana osoba dostanie pracę czy nie zapada niemalże od razu. Jest to kwestia, gestów, głosu, pierwszych zdań, wyglądu aplikanta.
Ocenienie kandydata do pracy całościowo jest niezwykle trudne. To złożony proces. Wymaga uwzględnienia szerszego kontekstu oraz zastosowania specjalnie opracowanych narzędzi.
Jeśli rekrutację prowadzi osoba do tego nieprzygotowana, a nie jest to wcale rzadkie, podjęta decyzja będzie raczej przypadkowa i obarczona dużym ryzykiem błędu.
Odpowiedzialny jest za to nasz mózg, który po pierwsze nie znosi czekać, więc niemalże automatycznie kategoryzuje napotkane obrazy. W tym celu wybiera kilka podstawowych zmiennych, na dłuższą analizę zwyczajnie nie ma czasu, i szast-prast drukuje plakietkę.
W rezultacie osoba opanowana, pewna siebie, acz nie arogancka, ubrana elegancko i schludnie, dostanie wyższe noty niż ktoś o spoconych dłoniach, słabym głosie, przepraszającym tonie i w wymiętej koszuli.
Jak przywołana wcześniej historia potwierdza, nie wszystko złoto, co się świeci. Ale nawet brylant nabiera większej wartości, kiedy otrzyma diamentowy szlif. Nadaj swoim kompetencjom szlachetną oprawę. Weź głęboki oddech, pewnie uściśnij dłoń, uśmiechnij się i głęboko usiądź na krześle, bo w przeciwieństwo do mistrzów li tylko pierwszego wrażenia, jesteś wiele wart. Niech oni wrócą do domu, a ty zostań gdzie zdecydowałeś się być.

Ewa Hartman

Jeśli masz pytania, proszę napisz: kontakt@ewahartman.com
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj